Wycieczka do Torunia

Uczestnicy wycieczki do Torunia spotkali się
o godzinie 5.50 przy szkole i cierpliwie oczekiwali na autokar. Wreszcie przyjechał!
W charakterystycznym zielonym kolorze. Od dawna wiadomo, że zielony, to kolor nadziei. Mieliśmy nadzieję, że wycieczka będzie udana. Droga bardzo się nam dłużyła.

Toruń powitał nas piękną pogodą. Pani przewodnik była super. Pokazała nam najpiękniejsze zakątki Torunia. Najbardziej podobała nam się Krzywa Wieża. Natomiast
w lochach krzyżackiego zamku straszyły nas kościotrupy, nietoperze, odcięta krwawiąca głowa, mumia i niesamowite odgłosy. Było EXTRA!

Obiad był bardzo syty, a po nim udaliśmy się na lekcję pieczenia pierników. Byłoby fajnie, gdyby nie pani, która była wredna i krzyczała na nas. Na szczęście uratowała nas nasza polonistka. Tak ją zjechała, że tamtej opadła kopara i dalej była już dla nas miła. Wypiekliśmy piękne pamiątkowe pierniki.

W czasie wolnym postanowiliśmy wydać wszystkie zaskórniaki na tradycyjne pamiątki
z Torunia: trupie czaszki, gluty, kusze, diabełki, wisiorki i pierniki. Pamiątki związane
z Mikołajem Kopernikiem były w zdecydowanej mniejszości.

Teraz robimy najazd na Dom Pielgrzyma, w którym będziemy „nocować”. Warunki dość skromne ale jak dla nas wystarczające. Po krótkim odpoczynku pojechaliśmy zwiedzać Fort IV. Zabłądziliśmy i przyjechaliśmy mocno spóźnieni. Ściemniło się i zaczęło padać. Zrobiło się zimno, ponuro i troszkę straszno. Chodziliśmy z pochodniami po podziemnych korytarzach, gdzie zaatakował nas wściekły nietoperz. To była ekscytującą przygoda.

Zapadła noc. Nareszcie upragniony wypoczynek. Nasze plany, by miło spędzić czas na wzajemnym odwiedzaniu się w pokojach zostały pokrzyżowane przez naszych „kochanych” nauczycieli, którzy z zacięciem dyżurowali na korytarzu.

Gdy rano wstaliśmy, ubraliśmy się, spakowaliśmy się, zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy do Planetarium. Tam obejrzeliśmy seans pod tytułem „Osiem planet?”. Zaskoczyło nas to, ze ekranem był sufit w kształcie kopuły, który przypomina sklepienie niebios. Czuliśmy się tak, jakbyśmy patrzyli na prawdziwe niebo. Byliśmy naprawdę pod wrażeniem.

Później udaliśmy się do kościoła pod wezwaniem Janów, a następnie popłynęliśmy statkiem po Wiśle. Tym sposobem zobaczyliśmy Toruń z innej perspektywy.

Po rejsie poszliśmy do teatru, który swym wyglądem przypominał szafę. Spektakl średnio się nam podobał, za to scenografia i kostiumy były zjawiskowe.

Bardzo zgłodnieliśmy, zatem wyruszyliśmy na poszukiwanie jadła. Znaczną część grupy pochłonął Mc Donald’s, reszta zaś udała się na pizzę. Ten punkt programu uznajemy za jeden z lepszych.

To już koniec naszej wycieczki – jedziemy do domu. Było bardzo fajnie, będziemy  to powtarzać!

Relacja uczniów klasy VI

Zdjęcia w fotogalerii.